playlist

sobota, 14 lutego 2015

Licealne mądrości Walentynkowe, znowu dmuchawce i nadzieja może wreszcie wrócę na stałe...



Dzisiaj Walentynki- nie da się ukryć. Ilość wszechobecnych serduszek sięga zenitu ;) To jest tekst, który napisałam na tę właśnie okazję jakieś 5 czy 6 lat temu do szkolnej gazetki, więc tekst komercyjny ;) Ciężko uwierzyć jak byłam mądra (nic od tamtej pory w nim nie zmieniłam!), bo w dalszym ciągu się pod tym podpisuję- rękami i nogami ;)

Co do zdjęć- to większości znane już dmuchawce namalowane w przerwie świątecznej i dodatkowo bardzo prosty futerał na telefon. Zabieram się już za nowy obraz- nawet kupiłam nowe pędzle, więc to już powinno brzmieć jak obietnica i może na serio będę tu częściej (tssssaaa, obiecanki-cacanki ;p). Póki co, życzę miłej lektury <3 

Wokół tematu Walentynek toczy się wiele zażartych dyskusji. Dla jednych to najcudowniejszy dzień w całym roku, który spędzają ze swoją drugą połówką wyznając sobie miłość za każdym razem kiedy tylko biorą oddech, dla innych jest to dzień znacznie ‘przesadzony’ i  jakby nadmuchany. Nadmuchany tą cała miłością jak z McDonalda. Taką którą można kupić za cenę papierowego serca, na którym będą wypisane solenne zapewnienia  ‘że nigdy nie odejdę’. Kiedyś miłość  wydawała się być czymś ważnym. Słowa ‘kocham Cię’ wypowiadane z pełną świadomością i poczuciem odpowiedzialności za osobę którą darzymy tym uczuciem. Miłość, nawet ta najszczęśliwsza to nie tylko  trzymanie się za ręce, a trzymanie w swoich rękach całego świata tej drugiej osoby. Bardzo często nie rozróżniamy zauroczenia od prawdziwej miłości. A tak łatwo się pomylić. Jesteśmy uczuciowym ekshibicjonistami, którzy muszą pochwalić się jak to bardzo kochają, jak bardzo się nawzajem potrzebują. Ale dużo prawdziwsze są słowa wypowiadane szeptem. Te zdania sczytane z ruchu warg.
Traktujemy Walentynki jako jedyna okazję, by wyznać uczucia. Jako ostatnią deskę ratunku przed samotnością. A co z tą codzienną miłością? Z tą ukrytą w kubku gorącej herbaty i w szczerej rozmowie. Z tą schowaną w uśmiechu, który obejmuje też oczy. Z tym, że idąc po bułki zawsze wracam i ‘że nigdy nie odejdę’. Co się stało z okazywaniem miłości przez prozaiczne czynności dnia codziennego? Przez kanapkę z pomidorem, którą okażesz jak bardzo Ci zależy i jak bardzo się troszczysz. Za oddanie własnych rękawiczek kiedy On bądź Ona zapomniała zabrać swoich z domu, a na zewnątrz mróz.

I to wcale nie 14 luty jest najlepszym dniem na powiedzenie kocham Cię. Komercja nigdy nie była naszym sprzymierzeńcem i nigdy nie okazywała się przesadną delikatnością. Zamiast tego np. 12 sierpnia złap ją za rękę i na widok spadającej gwiazdy wypowiedz życzenie: ‘żeby nigdy nie odeszła’.

KOOOONIEC! 







pieśń na wyjście ze 'Suits' <3  : Aloe Blacc- Ticking Bomb