playlist

wtorek, 19 marca 2013

 Pogoda jaka jest, każdy widzi. Śnieg na przemian ze... śniegiem, sparaliżowane ulice miast i wszystko zamieniające się w wielką pluchę, kiedy tylko temperatura sięgnie chociaż minimalnie powyżej zera. Za 2 dni oficjalna wiosna, ale jak mniemam tylko na papierze. Pozostaje nam więc czekać na cieplejsze dni i na to, że wiosna obudzi się w końcu do życia :)

Cały ostatni czas zmagałam się z Catherinami, Heathcliffami, Hindleyami i Lockwoodami. Do tego stopnia, że odechciewa mi się czegokolwiek, a szczególnie od kiedy usłyszałam pytanie na kolosie z wiedzy o książce. Historia okrutnie zagmatwana, relacje rodem z Mody na sukces, ale mimo wszystko ta książka ma w sobie jakąś magię - nie przypadkowo ktoś ja nazwał klasykiem literatury. Największą jednak przeszkodą było to, że MUSIAŁAM ją czytać, a wszyscy doskonale wiedzą z jakim zapałem podchodzi się do lektur.

Przez zabieganie na uczelni i na chińszczyźnie, nie udało mi się ostatnio nic nowego uszyć, ale wszelakie bibeloty już czekają na to, żeby stworzyć z nich 2 zeszytowe okładki, więc myślę że  pojawią się już wkrótce :)

Póki co wstawiam zdjęcia babeczek, ciasteczek i innych słodkości zrobionych przeze mnie podczas tych ferii, bądź kiedyś tam w zamierzchłych czasach :D


''ciasteczka Doriny"- przepis tu! ja do swoich dodałam kakao i wiórki kokosowe :)




muffinkowe łosio- misie :) Przepis na muffinki mam z ulotek z Ikei :D




chlebki bananowe w migdałami i nutellą :D przepis z WHITE PLATE <3



tort żelkowy :D forma jest styropianowa, żelki są ponabijane wykałaczkami :)




      Przemysławowe ciacho prezentowe; piernik, lukry w pisaku (biały, czerwony - do kupienia w Kauflandzie :)), niebieski to zwykły biały lukier zmieszany z blue curacao :D


  Ciacho niestety zjedzone, ale na szczęście PSG zaopatrzyło się w troszkę inne ''ciacho''. Becks <3




czas na kącik muzyczny : 

stay tuned! <3



poniedziałek, 4 marca 2013

Wiosna, jedzenie jako panaceum na wszystko i wczorajsze artystyczne wyczyny :)


Leżę na sofie w salonie z laptopem na kolanach i słońce świeci mi na klawiaturę. Przez otwarte okno dobiegają dźwięki motocykli, które młodzi chłopcy odpalili pierwszy raz w nowym ‘’sezonie’’. Nawet psy szczekają jakoś tak radośniej- wszystko się budzi do życia, jakby ktoś po tej zimowej ciemności nagle włączył światło. Chęci do zrobienia czegokolwiek jest jakby więcej. Poukładałam dziś wszystkie materiały, nici itp. I nawet zaczęłam myśleć o jakichś ubraniach co nie zdarza mi się kiedy jest zimno – kiedy przychodzi jesień , a po niej zima nie obchodzi mnie to jak wyglądam, ale z nadejściem ciepła nagle mi się przypominają ubrania, biżuteria i buty. Dziś wygrzebałam z szafy ( nie mojej oczywiście ;p) kremowy, ażurowy sweterek – wracam do życia! ;)
W związku z tym, że mama wraca za jakąś godzinę będzie w domu po pierwszym pourlopowym dniu w pracy – zaraz będę piekła! Banany i Nutella najlepszymi ‘poprawiaczami’ humoru! <3


A to 'wyczyny':

1.słoikowy świecznik, który miał być przezroczysty, a jakimś cudem wyszedł kolorowy






2. okładka na zeszyt z filcu I love tea



3. kokardki- broszki 





 no i oczywiście piosenka: Zaucha w młodej, aczkolwiek zacnej wersji :)

stay tuned!

niedziela, 3 marca 2013

Post, którego nie było, walentynkowe prezenty i powoli narastające przygnębienie.

Blogger mnie nie kocha! Przestał się komunikować ze mną w jakikolwiek sposób i nic nie działało tak jak powinno, ale wszystko wróciło już do normy. Miał być post, i to parę dni temu : o cynamonowych bułkach z wnętrzem baaaardzo różnorodnym, o tym że jak szalona oglądam Chirurgów odkąd widziałam zwiastun Lekarzy, w którym jest fabuła identyczna jak w Chirurgach ( ponoć to 2 zupełnie inne seriale - opinia kogoś kto oglądał oba, chociaż nie pamiętam już czyja dokładnie). Nadrobiłam wieeeelkie zaległości, udawałam że się odchudzam jednocześnie piekąc bułki z Nutellą i zwyczajnie się obijałam, ale teraz rzeczywistość powoli zagląda mi w oczy, bo czas zacząć myśleć o czwartkowym powrocie do Krakowa - po niemalże 4 tygodniach wolnego! Nie lada wyczyn moim zdaniem.


przepis tu! ( ja je nadziewałam mrożonymi jagodami obtoczonymi w mące - nie puszczają aż tyle soku co bez niej; dżemem wiśniowym i najcudowniejszą w świecie Nutellą)


 A co do walentynkowych prezentów, to są inspirowane wszechmocnym Internetem, czyli milionem pomysłów moich, bądź cudzych połączonych w jedną całość :)














Ciasteczka: kruche, cytrynowe, wycinane szklanką, dziurki guziczków wycinane rurką do napojów :)
Herbata: zielona liściasta herbata, torebki szyte z lnu, kordonek, filcowa zawieszka

Przy okazji pomalowałam tez 'Ikeowy' kubek dla siebie. Oto efekt :









 Na koniec oczywiście piosenka! Chodzi za mną od kilku dni, bo oglądając Chirurgów sobie o niej przypomniałam ( ten serial ma naprawdę najlepszy soundtrack na Ziemi! )

a oto ona!

i jako bonus jeszcze to:  bo to serio jest najlepsza piosenka Keane ( no może poza Crystall Ball )

somewhere only we know.