Jest jakaś magia w wieczorach spędzanych w domu. Takie uczucie, które wypełnia człowieka po brzegi- ciepło
nie do opisania, poczucie, że można wszystko. Rozglądam się po pomieszczeniach,
sprawdzam co się zmieniło odkąd po raz ostatni w nich byłam, siadam przed
laptopem, włączam ‘playlistę’, początkowo 20 ukochanych piosenek – każda ze
swoją własną historią, która później staje się historią bez końca; machiną
przenoszącą w czasie. Czajnik piszczy, zapach zielonej herbaty wypełnia
powietrze i wiem, że nie mam się o co bać, bo wszystko będzie dobrze, podnoszę
wzrok znad klawiatury i napotykam uśmiech mamy, która patrzy na mnie w TEN
sposób. Łzy kręcą mi się w oczach, ale serce fika koziołki ze szczęścia – jak
dobrze być w domu!
Podkoszulek był malowany daaawno, daaawno temu - jeszcze kiedy mieszkałam na Racławickiej :) Kupiony jest w Zarze podczas obniżek (tak, to ten czas, kiedy tamtejsze ciuchy ''walają się" po podłogach), 101% bawełny ;) Do malowania użyłam farb akrylowych, które są odporne na spieranie. Napis odzwierciedla to co czuję- konia z rzędem temu, kto mnie tam zabierze <3
kącik muzyczny: nie mogę uwierzyć, że zapomniałam umieścić to w playliście ;<
stay tuned <3
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Jesteś niemożliwa !! Każda kolejna nuta bardziej zaje... (co by nie było wulgarnie - kropeczki) :)
OdpowiedzUsuńT-shirt oryginalny mam nadzieję, że wymyślisz jakiś ciekawy projekt również dla mnie ! :D